W poszukiwaniu cydru idealnego

6 Styczeń 2012

W domowym cydrze leży potencjał… zrobiłem chyba z 5 różnych, jedne lepsze, inne gorsze. Niestety, nic nie było na tyle powtarzalne i dokładne, żeby wyciągnąć wnioski i przygotować upgrade poprzedniej receptury. Dlatego postanowiłem to zmienić. I teraz garść wniosków z poprzednich cydrów:

  1. Sam sok jabłkowy na bayanusach (takie winne drożdżaki) jest cierpki jak cholera i nie ma żadnych dodatkowych walorów smakowych. Wytrawny, wali bułeczką. Odpada. Dobrze, że choć do jednego się nadawał, bo zrobiłem go coś koło 25 litrów.
  2. Bardzo sprawdza się cydr z dodatkami takimi jak przyprawy korzenne. Jest wtedy ciężki, mocny (spokojnie można kręcić nastawę do 22°BLG). Niestety, ostatnia faza fermentacji musi być bardzo długa – tym razem zawsze zleję na cichą. Szlag mnie od tego nie trafi, a uniknę szampanów.
  3. Kwestia refermentacji i nagazowania – trzeba będzie zweryfikować. Tym razem użyję glukozy, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Biorą pod uwagę powyższe punkty, zabrałem się dzisiaj do roboty. Po pierwsze poszukam dobrej receptury na własne cydry, a po drugie: przetestuję jak przy niższych temperaturach sprawdzają się piwne drożdże z zestawów Coopersa. Do Cydrów sprawdzają się ogólnie świetnie, na tym, co teraz zużyję zrobiłem już koło 30 stu litrów (w 4 turach), ale tym razem wstawię to do niższej temperatury. Jak fermentacja ustanie najwyżej wystartuję jeszcze raz.

Receptura:
ponieważ mam dość wytrawnego cydru, postanowiłem go dosłodzić… i dodać coś, co zmieni kolor i spotęguje smak. Wpadłem na taki oto pomysł:

  1. Na początek 3 litry soku jabłkowego z Lidla. Nie ten naturalnie mętny tylko najtańszy. Ale mętnego też muszę spróbować, bo wydaje mi się słodszy (ten jest dość kwaskowaty).
  2. Pomiary: wyszło mi 12,5°BLG. Mało, tym bardziej, że później doleję jeszcze soku (no przecież nie będę dla 5ciu butelek brudził baniaka!). Pierwsza transza brązowego cukru (100g) i mamy już 15°BLG. Cóż, ciągle mało, dodaję drugą – 17,5°BLG.
  3. Kolor. Chcę uzyskać coś ciekawego, a w szafce stoi resztka Grenadiny. Odmierzam – jakieś 70-75ml. Słodkie toto cholernie. Wlewam…. Nic. Ciągle 17,5°BLG. Ale za to kolor się wyraźnie poprawił, może jest nawet zbyt czerwony… Nic, skoryguję później.
  4. Smak. Jak już pisałem, sprawdzają się przyprawy – dodałem 5 szt goździków. Zobaczymy, na ile będą wyczuwalne jak spadnie powiedzmy do 10°BLG.
  5. Koniec zabawy. Drożdże, które mieszkały ostatnie 3 miesiące w lodówce wyjąłem wcześniej na kaloryfer i dodałem im jakieś 200ml soku. Ku mojemu zdziwieniu przy około 20°C już wystartowały – całość zmętniała i zaczyna się proces. Widać po tylu Cydrach wyhodowałem drożdżowe Pudziany ;) Swoją drogą ciekawe co za pieczary Coopers pakuje do swoich zestawów. No ale nic – nastawa ma 21°C, więc HOP! Całość pod pokrywkę, rurka i do kąta. W pomieszczeniu mniej więcej stałe 20°C.

Będę informował o postępach, bo może kogoś zainteresują doświadczenia z cydrami ;)

I na koniec – fotka ;) Nastawa po zadaniu drożdży :)

Nastawa cydru

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.