www.IdePoWaciki.pl
28 Wrzesień 2010
Poniższy tekst jest dość szczególny… nie dość, że nadesłany do mnie, to jeszcze napisany przez kobietę… zapraszam:
Są dni, gdy rozsądne kobiety pragną wyjść. Wyjść z tej sytuacji jest kilka, można np. opuścić miejsce chwilowego pobytu w celu towarzysko-alkoholowym, można przejść na drugą stroną tęczy, można jednakowoż pragnąć wyjść – z siebie. Prawdopodobnie ta trzecia właśnie możliwość skłoniła kolegów do snucia fantazji nt. założenia butów, przekręcenia kluczy w drzwiach i szukania zapałek w mieście własnym i kilku pobliskich przez dłuższy czas. Nie jest, jak widać, marzenie o tej rozrywce bliskie jedynie męskiej części populacji. Nie potrzebuję zapałek. Nie potrzebuję odgłosów brzdękania oszronionych kufli, w towarzystwie chrupania chipsów i hałasu akurat przegrywającej lokalnej drużyny piłkarskiej.
Spokojna w swej kobiecej tożsamości z przyjemnością po prostu wyjdę z siebie.
Sprzyja temu niezmiernie okres Świąt, jak wiadomo, czas spokoju, harmonii i radości płynącej z bliskości bliźniego. Może chodzi o tę radość, a może o spokój, wywołujący u mnie głębokie zaniepokojenie, może o tę szokującą harmonię. Wyzwala tęsknotę za przestrzenią, nawet tą unoszącą się nad najbliższą drogerią. Choć bliższe prawdy byłoby stwierdzenie – nad najbliższym lotniskiem…